Subiektywny Dziennik Filmowy – 61. Krakowski Festiwal Filmowy dzień 2

61. Krakowski Festiwal Filmowy dzień 2

Cóż, drugi dzień festiwalu nie był zbyt udany. Udało mi się obejrzeć tylko dwa filmy. Ale z drugiej strony zawsze to coś. Ale do rzeczy. Poniedziałek był dla mnie dniem polskiego kina – i filmy zakwalifikowane do Konkursu Polskiego. Wpierw obejrzałam „1970” w reżyserii Tomasza Wolskiego, a następnie „@miriamfrompoland”, który wyreżyserował Piotr Szczepański.

Zacznę od filmu „1970” w reżyserii Tomasza Wolskiego. Ten film dokumentalny to połączenie archiwalnych zdjęć, animacji, z niedawno odkryty zapisami rozmów decydentów. Rok 1970, po podwyżkach cen wprowadzonych przez Partię rozpoczynają się strajki na Wybrzeżu i w innych miastach w Polsce.  Dochodzi do coraz większych starć pomiędzy strajkującymi, a milicją oraz wojskiem. Władza ostatecznie zdecydowała się na siłowe rozwiązanie problemu. Co doprowadziło do tragedii.

W ten film trzeba się wciągnąć, aby go docenić. Pierwsze kadry, ujęcia mogą zniechęcić. Połączenie archiwalnych zdjęć, z jakimiś urywanymi rozmowami telefonicznymi, do tego animacja kukiełkowa. Ale wszystko z czasem się rozkręca. I dostajemy mocny dokument, który pokazuje nam dosadnie jak wyglądała sytuacja podczas strajków, jak władza rozwiązywała problem. Z jednej strony na archialnych ujęciach mamy tłumy pokazanych protestujących, milicjantów, wojsko. Z drugiej strony, w zaciszu gabinetów – sześciu przedstawicieli władzy: Kazimierz Świtała, Tadeusz Pietrzak, Ryszard Matejewski, Czesław Kiszczak, Zdzisław Żandarowski, Stanisław Kończewicz. Większość z nich to posłuszni wykonawcy rozkazów, którzy nie zawahali się przy podejmowaniu decyzji lub wykonywaniu poleceń.  Reżyser nie ogranicza się tylko do tego. Dodatkowo pokazuje nam, jakie mechanizmy represji i propagandy zostały zastosowane, aby jak najbardziej negatywnie przedstawić strajkujących.

Polecam ten film. Mam po nim jednak smutną refleksję. Część z zachowań władzy i  milicjantów z tamtego okresu, niestety można było zauważyć podczas Strajku Kobiet. Po 50. latach, które minęły w 2020 roku, na ulicach, w wiadomościach mogliśmy zobaczyć bardzo podobne zachowani, bardzo podobne sceny z interwencji. A co gorsza, mogliśmy usłyszeć z ust obecnie dowodzących podobne słowa i podobną retorykę jakie wychodziły z ust PRL-owskich władz. Historia zatacza koło. A środki przymusu i retoryka w takich sytuacjach jak widać są takie same. Bez względu na panujący ustrój.

Drugi film to „@miriamfrompoland” Piotra Szczepańskiego. Reżyser w swoim filmie pokazuje nam życie Miriam Synger. Miriam jest bardzo otwarta i wymyka się schematom, tak samo jak ludzie którzy ją otaczają. Wspólnie podejmują różne wysiłki, aby żydowska kultura i religia odrodziła się i przetrwała w naszym kraju. Dodatkowo reżyser przybliża nam rodzinę Miriam. To jak próbują stworzyć swój świat.

Mamy tutaj klasyczny dokument. Główni bohaterowie, ich życie rodzinne, dzieci, praca. Praca związana jest z ich religią, kulturą, którą pragną rozpropagować. Jest więc ich życiem. Wszystko się łączy, jakby wychodziło jedno z drugiego. Ale czegoś mi w tym filmie brakuje. Może nawet nie w tym filmie co w bohaterach. Brak mi radości z tego co robią. Bardziej odczuwałam, jakby bohaterowie narzucili sobie zbyt duże wyzwanie. Gdzie bardziej widać, znużenie, zmęczenie tematem jaki podejmują i życiem jakie wybrali niż radość, zadowolenie. Przez to film kompletnie mnie nie przekonał. Zarówno do samych bohaterów, jak i do działań i idei do jakich próbują przekonać innych, czy może nie tyle przekonać co przybliżyć.

Pozdrawiam

Gosia Stanek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *