Czarna Wenus reż. Abdellatif Kechiche (2010) – recenzja

Czarna Wenus” reż. Abdellatif Kechiche (2010)

Film „Czarna Wenus” opowiada tragiczną historię Saartjie Baartman. Afrykanki, która została zmuszona do opuszczenia swojego domu i występów w różnych miejscach jako „osobliwy okaz”.

Saartjie Baartman urodziła się w Afryce ok. 1789 roku. W wieku ok. 18 lat zostaje sprzedana wraz z siostrami do farmy należącej do Hendricka Caesara. To u Caesara zainteresował się nią chirurg brytyjskiej marynarki wojennej Aleksander Dunlop. A dokładniej zainteresowała go budowa Saartjie nieznana Europejczykom: przerost bioder i pośladków i wystające wargi sromowe. Dunlop namówił Caesara na wyjazd do Anglii, w celu pokazywania Saartjie jako „osobliwego okazu” w różnych przybytkach. Saartjie myślała, że dzięki zgodzie na wyjazd i na uczestniczenie w pokazach odzyska wolność i zarobi pieniądze. Niestety tak się nie stało. Zamiast aktorką, stała się wspomnianym „osobliwym okazem”. Występowała pod pseudonimem hotentocka Wenus i musiała codziennie znosić wiele upokorzeń. Po pobycie w Londynie, wraz ze swoimi „właścicielami” przeniosła się do Paryża, gdzie organizowano coraz bardziej poniżające pokazy, oraz zmuszano ją do prostytucji. Saartjie za pieniądze została „wypożyczona” do udziału w badaniach prowadzonych przez profesora zoologii i dyrektora Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu. Podczas badań mierzono ją, badano. A wszystko to w celu udowodnienie, że jest przedstawicielką niższej rasy. Porównywano ją do orangutana i małp. Po śmierci jej ciało zostało sprzedane do Muzeum gdzie przeprowadzono jej sekcję. Części jej ciała zostały zakonserwowane w słoikach z formaliną i wystawione jako eksponaty w muzeum. Po zakończeniu apartheidu w 1994 roku władze zwróciły się do Francji, z żądaniem zwrotu szczątków Saartjie, by móc ją pochować i przywrócić godność. Szczątki trafiły do Afryki w 2002 roku.

Film wyreżyserował Abdellatif Kechiche, specjalista od trudnych tematów, które przedstawia w sposób niejednoznaczny. Nie opowiada się po którejś ze stron. Tak mamy i w tym wypadku. Saartjie i jej życie nie jest przedstawione jednoznacznie. Widzimy jej ból, cierpienie, stopniowe popadanie w alkoholizm. Uzależnienie od swojego „właściciela, oprawcy”. Ale z drugiej strony, gdy grupa ludzi chce pomóc jej wyzwolić się z takiego życia, Saartjie odmawia. Staje po stronie swojego oprawcy. Nie chce skorzystać z pomocy. Przez co popada w coraz większe uzależnienie. Może boi się przyznać do błędu? Może boi się przyznać do porażki? Może nie umiałaby sobie poradzić bez swojego oprawcy? Trudno powiedzieć co stoi za jej decyzją. Ale dla postronnego odbiorcy, jest ona trudna do zaakceptowania.

Kechiche w swoim filmie poświęca wiele uwagi też na zachowania ludzi do obcych kultur, panujące w XVIII i XIX wieku. Wywyższanie się kultury europejskiej – szczególnie francuskiej – nad innymi. Co ciekawe, reżyser nie unika pokazania jak wygląda ta „wyższa” kultura. Kim są po części ludzie, którzy mają się za tych „lepszych”.

Film nie jest łatwy w odbiorze. Rozgrywa się pomiędzy trzema czasem czterema osobami. Mroczne, ciemne miejsca. Niekiedy przesłaniające cały obraz. I te nieustanne zbliżenia na twarze i sylwetki głównych bohaterów. Tak, że nie można od nich uciec. Choćbyśmy chcieli. Ale przez to jeszcze bardziej odczuwamy cierpienie i ból Saartjie.

Prawie 160 minut naprawdę ciężkiego kina. Dostępne na HBOGO.

Film brał udział w konkursie głównym na Festiwalu w Wenecji i walczył o Złotego Lwa. Głównej nagrody nie otrzymał, ale został nagrodzony Nagrodą Specjalną – Nagroda 'Równych Szans’ (’Equal Opportunity’) dla reżysera filmu.

Zapraszam na seans. Pozdrawiam

Gosia Stanek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *