Krakowski Festiwal Filmowy 31.05 – 07.06.2020 odc. 07.

Krakowski Festiwal Filmowy 31.05 – 07.06.2020 odc. 07.

Relacja z 60. Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Pierwszy dzień za nami. Za nami też uroczyste otwarcie. Przyznam, że trochę mnie zawiodło. Puściłam wodzę fantazji, że być może coś będzie na scenie Kina Kijów, może coś na żywo np. łączenie się z Prezydentem Majchrowskim, lub członkami Jury. A między tym np. wcześniej nagrane filmy. A tutaj wszystko zostało nagrane wcześniej. Ale i tak wielki plus dla organizatorów, że w obecnym okresie starają się wszystko pięknie dograć.

Przejdźmy bez zbędnych słów do głównych bohaterów festiwalu, czyli do filmów. Udało mi się dziś obejrzeć 4 konkursowe pokazy. Część z listy „muszę obejrzeć na pewno”, a część wybranych z programu wg. dogodnej godziny. Które filmy zrobiły na mnie wrażenie? Pierwszy to „Tygrysice menopauzy”. Świetny temat, wspaniałe bohaterki i świetna realizacja. A do tego kilka przesłań „nigdy nie jest za późno na realizowanie marzeń”, „wiek nie jest przeszkodą do realizacji planów i marzeń”, „trzeba być cierpliwym i nie poddawać się”. Jak jedna z bohaterek filmu, całe życie grała czwartą halabardę w przedstawieniach i po latach przyszła propozycja zagrania roli w spektaklu „Tygrysice menopauzy”. Jednym z najbardziej popularnych spektakli w Polsce, z którym aktorki objechały całą Polskę i nie tylko. Polecam.

Kolejne filmy, które bardzo mnie zainteresowały to przedstawiciele Konkursu Krótkometrażowego. Pierwszy z nich to dokument „Złote guziki” produkcji rosyjskiej w reżyserii Alexa Evstigneeva. Reżyser próbuje nam przedstawić życie młodych kadetów w rosyjskiej szkole wojskowej. Ekipa dostaje się na jej teren zyskując zlecenie na sfotografowanie kadetów. Podczas robienia zdjęć, próbowali sfilmować i nagrać to co dzieje się w tle.

Drugi film z konkursu dziś obejrzany to dokument „Kamerdyner” produkcji duńskiej. Reżyserem filmu jest Daniel Dencik. Duński kolarz Christopher, zapowiada się na świetnego kolarza. Jednak swoją karierę podporządkowuje innym. Ma stałe miejsce w drużynie i jeździ w najlepszych wyścigach. Jest jednak „pomocnikiem” wiodących w zespole kolarzy. Kimś w rodzaju kamerdynera. Dostarczy picie, ewentualnie przekąskę energetyczną czy wspomoże dobrym słowem podczas wyścigu.

Natomiast muszę przyznać, że zawiódł mnie film „Pollywood”. Niby fajnie zrealizowany, niby bardzo ciekawa historia. Ale cały czas mi czegoś brakowało. A może czegoś było za dużo? Nie wiem do końca co o tym filmie sądzić. Może właśnie o to chodziło?  Aby zmuszał do głębszych przemyśleń.

Jeśli będziecie mieli możliwość obejrzyjcie te 4 filmy. Ciekawa jestem jakie będą wasze odczucia.

Pozdrawiam i zapraszam na kolejne seanse

Gosia Stanek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *