JFK (1991) – spisek, zamach, wielka polityka i biznes – recenzja

Są historie, które pobudzają wyobraźnię milionów ludzi. Te historie się nie starzeją i co jakiś czas powracają. O nich nie zapomina nikt. Tak też jest z tragiczną historią, która wydarzyła się 22 listopada 1963 roku. Prezydent John F. Kennedy zostaje zastrzelony podczas wizyty w Dallas. Głównym podejrzanym w sprawie był Lee Harvey Oswald. Jednak zanim doszło do procesu, został on zastrzelony podczas transportu. Zarówno sprawa śmierci Kennedy’ego jak i Oswalda nie jest wyjaśniona, a kolejne teorie spiskowe pojawiają się raz na jakiś czas.

Czy kiedykolwiek poznamy prawdę?

W 1991 roku Oliver Stone realizuje film „JFK”, do którego scenariusz oparty został na książkach dwóch autorów: Jima Garrisona „On the Trail of the Assassins” i Jima Marrsa „Crossfire: The Plot That Killed Kennedy”. Głównym bohaterem filmu, jest Prokurator Okręgowy z Nowego Orleanu – Jim Garrison, który trafia na trop, który ma doprowadzić do wyjaśnienia, kto stał za zamachem na Prezydenta. Garrison wraz ze swoimi ludźmi prowadzi coraz bardziej zakrojone śledztwo. Przesłuchuje coraz więcej świadków. Bada coraz więcej dowodów i śladów. Zaczyna wytykać błędy poprzednim śledczym. Zarzuca im, że nie przywiązywali wagi do rzetelności prowadzonego śledztwa. Garrison i jego ludzie szukając dalszych dowodów, trafiają na coraz większy opór. A z drugiej strony, śledztwo zaczyna powoli wymykać się spod kontroli. Przeradza się w prywatną obsesję Prokuratora. Ostatecznie dochodzi on do wniosku, że za zamachem stał wielki biznesowo-polityczny spisek, składający się z osób, którym „nie po drodze” było z działaniami i polityką Kennedy’ego.

Kolejna teoria spiskowa

Stone w swoim filmie próbuje przedstawić „obiektywnie”, całą historię. Jednak niestety, sam również popada w lekką obsesję i tworzy kolejną teorię spiskową. Tym razem związaną z Prokuratorem Garrisonem. Nikt nie chce mu wierzyć. Nikt nie chce sprawdzić dowodów, które zebrał. Komu zależy, aby Garrison nie odkrył prawdy. Czy ta sama grupa, która doprowadziła do zamachu. Czy też może inna grupa, która kryje tą pierwszą? Cóż, w pewnym momencie za dużo już tych spisków.

Czy gwiazdorska obsada to nie za mało?

Film trwa ok. 3 godzin i pomimo, że jest ciekawie zrealizowany to z czasem staje się nudny, i męczący. W roli głównej wystąpił Kevin Costner. Oprócz niego w filmie zagrali Tommy Lee Jones, Gary Oldman, Joe Pesci, Kevin Bacon, Sissy Spacek, Donald Sutherland. Cała aktorska plejada. Czy to wystarczy? Muszę przyznać, że Costner pasuje do roli, ale z czasem tak jak cały film, to i jego kreacja staje się nudna i męcząca. Wydaje się, że w każdej niemal scenie jest Prokurator. Przez co pozostali aktorzy stanowią tak naprawdę tło. I nie mają zbyt wiele do pokazania. Cześć z postaci jest świadomie lub przypadkowo  przerysowana. Przez co tracą na autentyczności. Szkoda, że nie położono więcej nacisku na role drugoplanowe. Za to zdjęcia przekłuwają uwagę. Część ujęć stylizowanych jest na film dokumentalny, część wygląda na kręcone z ręki. Dzięki temu mamy dużo większą dynamikę.

Film zdobył dwa Oscary w kategoriach Najlepsze zdjęcia i Najlepszy montaż. Miał jeszcze sześć nominacji w tym m.in. za Najlepszy film, Najlepszy reżyser, aktor drugoplanowy, Najlepszy scenariusz, muzykę, dźwięk.

Cóż filmu nie polecam. A jak chcecie go obejrzeć to można spokojnie sobie rozłożyć go na kilka dni. Akcja jest na tyle wolna, że trudno coś zapomnieć i przeoczyć. Zwłaszcza, że ogólnie wszyscy wiemy o co chodzi. A dodatkowa teoria spiskowa niczego nie wnosi w nasze życie. Może to też zmiana czasów. Gdzie teraz na każdym kroku mamy do czynienia z jakąś teorią spiskową. Nie trzeba daleko sięgać od dwóch lat jesteśmy karmieni różnymi teoriami spiskowymi na temat COVID i szczepionek.

Pozdrawiam

Gosia Stanek

Photo: Warner Bros.

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 + dwa =