Delikatność (2011) – komedia romantyczna z Audrey Tautou – recenzja

Nathalie i François wiodą iście idylliczne życie. Są w sobie zakochani, planują wspólne życie. Są młodzi, piękni, mają dobrą pracę. Postanawiają się pobrać. Pośród płatków śniegu, bliskich przyjaciół i rodziny.  Niestety całe szczęście przerywa nagła śmierć Françoisa. Nathalie, nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanego. Aby zapomnieć rzuca się w wir pracy, awansuje na kierownika. Oprócz miłości niczego jej nie brakuje. Aż pewnego dnia, nie wiadomo dlaczego, całuje swojego podwładnego, niepozornego, łysiejącego, skromnego, zakompleksionego Marcusa. Nathalie nawet nie pamięta, że go pocałowała, ale Marcus nie może o tym zapomnieć. Zakochuje się w szefowej od pierwszego pocałunku. Pochodzą z dwóch światów, ona Francuzka, on Szwed. On zawsze modna, elegancka, pewna siebie, wygadana. On noszący ciągle sweter jak po dziadku, łysiejący, niemłody. Czy tych dwojga połączy głębokie uczucie. Czy bliscy i znajomi zaakceptują takiego partnera u boku Nathalie?

Cóż nie zdradzę wam zakończenia. Ale skoro to komedia romantyczna to pewnie domyślacie się, jakie będzie ??? ?

Zawsze w tego typu filmach mamy sytuację raczej odwrotną. Przystojny, bogaty mężczyzna spotyka na swojej drodze przeciętną kobietę, która pod wpływem znajomości przemienia się w przepiękny kwiat. Ok. ale tak jest w komediach romantycznych rodem z Hollywood. A tu mamy paryskie klimaty.

Podeszłam do tego filmu pozytywnie. Nawet przyznam nie czytałam streszczenia filmu. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale już początek, ta piękna część przedstawiająca związek Nathalie i Françoisa mocno mnie zirytowała. Takie „niby” artystyczne zacięcie. Przejścia, objazdy kamerą, specyficzny montaż. I potem nagły zwrot akcji. Otrzymujemy klasyczny film. Rozumiem, że miłość bohaterów musiała być pokazana w jakiś wyjątkowy, bajkowy sposób. Ale jak dla mnie to wszystko jest zbyt grubymi nićmi uszyte. A druga część, znajomość Nathalie i Marcusa? Ciągle podkreślana jest różnica pomiędzy obojgiem bohaterów, którzy cały czas przyciągają się lub odpychają. Jakoś mnie to nie przekonało. Do tego chemii między obojgiem jest ….. niewiele.

A realizacyjnie. Paryż jak zwykle nie zawodzi. Zdjęcia dość surowe. Twórcy filmu zastosowali jakiś specyficzny zabieg. Oglądając film miałam wrażenie, że ciągle przenosimy się w czasie. Ujęcia i fragmenty z samą Nathalie wyglądają na kręcone w obecnych latach. Ale gdy trafiamy z Nathalie do jej pracy i do scena z Marcusem, to mam wrażenie, jakbyśmy przenosili się w lata 60., 70. Biuro wyposażone rodem jak z lat 70., jakieś meblościanki, klasyczny podział pomieszczeń, przedpotopowe komputery. Nawet ubrania większej grupy pracowników wyglądają jak z tamtych lat. Czy był to zabieg mający na celu jeszcze większe podkreślenie różnicy pomiędzy bohaterami? Czy różnicy pomiędzy bajkowym światem „pięknych ludzi”, a „przeciętnych”. Nie wiem.

Nie zachwyciła mnie niestety też gra aktorów. Pomimo, że lubię Audrey Tautou, to w tej roli, jest cieniem samej siebie. Jakby jej postać składała się z wielu. Ale po co? To nie wiem. François Damiens, jako Markus, na początku jego postać fajnie się rozwija. Ale w pewnym momencie zapętla się sam. Chyba najbardziej ciekawą role stworzyła Joséphine de Meaux grająca Sophie – przyjaciółkę Nathalie.

Cóż lubię czasem obejrzeć komedie romantyczne. Szczególnie jak chcę sobie poprawić humor. Ale ta jakoś nie trafiła w moje gusta. Bardziej bym ten film zakwalifikowała jako film obyczajowy. Nie polecam.

Pozdrawiam

Gosia Stanek

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwa × pięć =